NOCLEGI
 
 
Noclegi w naszej bazie
Start
Ustka
Rowy
Dębina
Orzechowo
Poddąbie
Wodnica
Poleć nas znajomym
Lubią nas w social mediach

Logowanie





Nie pamiętam hasła
Inne
Strony o turystyce
Imprezy nad morzem
Agroturystyka
Polecamy kwatery
Wędkarstwo morskie
Żeglarstwo
Administracja
O nas
Szukaj
Napisz do nas
DODAJ SWÓJ OBIEKT
REGULAMIN
Mapa serwisu
Wszystkie ogłoszenia
Strony o turystyce
Gościmy
Wykazy artykułów
Sekcja Noclegi
Sekcja Wędkarstwo Morskie
Sekcja Żeglarstwo
Legenda o syrence Lorelai

O bałtyckiej syrence Lorelai

 W czasach , gdy na ziemi żyły wielkoludy,cyklopy o jednym oku pośrodku głowy , pegazy ,czyli latające konie,oraz trzygłowe smoki , w wodach Bałtyku żyła sobie syrenka. A na imię miała Lorelai. Pływała całymi dniami w morzu, bawiła się z rybami i fokami , a gdy jej było smutno , wychodziła na brzeg i przepięknym głosem śpiewała wijąc przy tym wianki z kwiatów nadbrzeżnych łąk. Skrywała się przed ludźmi, choć bardzo ją do nich ciągnęło, tęskniła za nimi, lecz ludzie, gdy zobaczyli piękną Lorelai uciekali w popłochu widzac, że nogi ma zrośnięte, zakończone rybim ogonem i pokryte łuską.

   Chowała się więc najczęściej w szuwarach, niedostępnych dla ludzi miejscach i śpiewała, ach jak pięknie śpiewała...

  Legenda krążąca po nadbałtyckich miasteczkach i osadach głosiła , że to księżniczka z darłowskiego zamku zaklęta przez złego czarownika, którego zaloty odrzuciła.

   Wielu rybaków słysząc piękny głos, jak zaczarowani, nie bacząc na grząskie nadbrzeżne błota, szło za głosem, szli do Lorelai, co niejeden przypłacił życiem tonąc w morskich głębinach lub nadbrzeżnych bagnach.

   Pewnego słonecznego poranka siedziała na nadbrzeżnym głazie, wygrzewała w słonku i wijąc kolejny wianek przepięknie śpiewała. Usłyszał jej cudny głos przechodzący niedaleko  młody rybak Jarosław z Jarosławca. Podszedł blizej, w nadziei, że zobaczy którąś z praczek z jego wioski.Cichutko przekradał się przez trzciny. Już był blisko, jeszcze tylko kępa trzcin dzieliła go od właścicielki anielskiego głosu, gdy stanął nieostrożnie, woda chlupnęła.

   Usłyszała to czujna syrenka i przestała śpiewać.
Zawołała - kto tam?

 To ja - Jarosław - krzyknął rybak.
Nie znam cię. Nie zbliżaj się, jestem naga - krzyknęła.


  Dobrze, nie będę cię podglądał, ale proszę, zaśpiewaj mi jeszcze raz swoją piosenkę i wtedy odejdę - powiedział Jarosław.
Lorelai zaśpiewała swoją ulubioną piosenkę ,tak piękną, że okoliczne ptaki przestały śpiewać wsłuchując się w jej głos i melodię. Oczarowany pieśnią i słodkim głosem Jarosław odszedł, tak jak obiecał, lecz cały dzień nie mógł o tym porannym wydarzeniu zapomnieć. Znajomi ostrzegali go - masz szczęście, że nie ujrzałeś Lorelai. Najczęściej śmiałek , który zobaczył syrenkę, albo podąża za jej głosem i ginie w morskiej głębinie, albo tonie w przybrzeżnych bagnach,  nie próbuj więc sprawdzać, czy to była zwykła dziewczyna, czy legendarna syrenka. Nazajutrz Lorelai znów zapragnąła poleżeć na nadbrzeżnym głazie, a może zatęskniła za rozmową z człowiekiem, który spełnił obietnicę i oddalił się , nie jak inni, którzy mimo wcześniejszych obietnic nie odchodzili, a wręcz szli za jej głosem tonąc w morzu. Nie wiadomo.

  Wygrzewała się więc na słonku i jak zawsze śpiewała. Jarosław wracając z nocnego połowu z siecią przerzuconą przez ramię postanowił skręcić w ścieżkę wiodącą w kierunku głazowiska, gdzie wczoraj słyszał piękny głos syreny. Znów go usłyszał, a zbliżywszy się na bezpieczną odległość, by nie wystraszyć nieznajomej usiadł na brzegu i słuchał.

   Gdy syrena przestała śpiewać krzyknął do niej - Witaj pięknogłosa nieznajoma! Jarosław z Jarosławca cię pozdrawia.

  Syrenka ucieszyła się z jego obecności, rozmawiali więc chwilę, pytała go o wioskę, o to co robi i czy udał się połów, a gdy Jarosław zapytał ją skąd jest i co tu robi, nabrała wody w usta i zanurzyła się cichutko w morskiej toni. Było jej smutno, że nie może mu opowiedzieć o sobie. Przestraszy się mnie, gdy mu powiem, że nie jestem kobietą, że jestem syreną i żyję w morzu - pomyślała. 

   Nazajutrz znów była w tym samym miejscu, tym razem czekała już na Jarosława. On zaś jakby wiedziony instynktem znów wybrał dłuższą drogę do Jarosławca, by znów posłuchać Lorelai.

  Tak było co dzień, aż pewnego dnia słońce nie wzeszło nad horyzontem, nie rozgrzało nadbrzeżnych kamieni, gdzie wygrzewała się syrenka. Ciemne chmury zasnuły niebo, lunął ulewny deszcz , który padał bez przerwy kilka tygodni. Nie wrócił do domu Jarosław. Przestała też wabić rybaków swym pięknym głosem syrenka Lorelai.


Miejscowi zaczęli to sobie tłumaczyć, że Jarosław zakochał się w Lorelai, a ona w przystojnym Jarosławie. Nie mogli mieszkać razem wśród ludzi, więc syrena zabrała go do swojego królestwa i że żyją teraz szczęśliwi na dnie Bałtyku.


Czy to prawda? Nie wiadomo. Faktem jest , że legendarna syrenka Lorelai nie pokazuje się od tamtej pory na brzegu, nie wabi już śpiewem rybaków , żeglarzy i wędrowców, którzy bezpiecznie wracają do domów.


Anastazjusz                                                                         Napisz do autora

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!