NOCLEGI
 
 
Noclegi w naszej bazie
Start
Ustka
Rowy
Dębina
Orzechowo
Poddąbie
Wodnica
Poleć nas znajomym
Lubią nas w social mediach

Logowanie





Nie pamiętam hasła
Inne
Strony o turystyce
Imprezy nad morzem
Agroturystyka
Polecamy kwatery
Wędkarstwo morskie
Żeglarstwo
Administracja
O nas
Szukaj
Napisz do nas
DODAJ SWÓJ OBIEKT
REGULAMIN
Mapa serwisu
Wszystkie ogłoszenia
Strony o turystyce
Wykazy artykułów
Sekcja Noclegi
Sekcja Wędkarstwo Morskie
Sekcja Żeglarstwo
Legenda o chciwym rybaku Trzęsaczu

Legenda o chciwym rybaku z Trzęsacza

Dawno, dawno temu w nadmorskiej osadzie mieszkał rybak Olbracht. Wielki i mocarny był z niego chłop, toteż nigdy nie miał problemu z wyciąganiem sieci pełnej ryb, którą zwykli rybacy wyciągali we dwóch. Pływał więc sam, dzięki czemu złowionych ryb wystarczyło na wyżywienie żony, gromadki dzieci i zostawało jeszcze na sprzedaż. Nosił je Olbracht na targ do dalekiego Trzebiatowa, a uzyskane dukaty odkladał.
  Pęczniała jego sakiewka, kupił więc spory kawałek ziemi, by na niej gospodarzyć.

Nie zamierzał jednak rezygnować z dotychczasowych dochodów; najął do połowu ryb kilku biednych rybaków, których zmuszał do wypłynięcia w morze nawet mimo złej pogody. Sam zaś gospodarzył na swojej ziemi odległej od morskiego brzegu o kilka wiorst. Gdy strudzeni rybacy wracali z połowu, a ryb było niewiele, rugał ich na wszelkie sposoby i nieraz chłostał batem, który zawsze nosił w cholewie buta. Im bardziej stawał się bogaty, tym bardziej skąpił żonie i dzieciom, tym bardziej stawał się okrutny dla pracowników, parobków i rybaków. Siły i energii było w nim tyle, że w złości potrafił podnieść rybaka i miotać i trząść nim w szale złości za nieudany połów. Toteż rybacy, parobkowie i ich rodziny coraz częściej nazywali Olbrachta Trzęsaczem.


   Pewnego jesiennego dnia wiało mocno, ciężkie, ołowiane chmury zwiastujące niepogodę, przetaczały się po niebie. Słońce dopiero nieśmiało wychylało swoją tarczę zza horyzontu, gdy zatrudnieni przez Olbrachta rybacy stali przed jego domem, czekając z nadzieją, że ten nie każe im dziś wypływać na połów. Jakże srodze zawiedli się, gdy gospodarz swym zwyczajem chwycił jednego z nich za gardło, podniósł do góry i trzęsąc wrzeszczał - jazda na morze i bez ryb nie wracać!


   Cóż było robić. Powędrowali na odległy od osady o 2 km brzeg, zepchnęli łodzie na wzburzone morze i powiosłowali. Tymczasem sztorm rozszalał się na dobre. Próżno rodziny wyczekiwały na powrót łodzi z rybakami. Pochłonęło je rozszalałe morze. Rozpacz owdowiałych kobiet była tak wielka, że przeklęły one Olbrachta Trzęsacza  wzywając niebiosa i morze, by  pochłonęły go razem z jego dobytkiem za jego chciwość i brak miłosierdzia.

   Od tej pory Olbracht, jakby w obawie przed spełnieniem klątwy nie wypływał w morze, by nie kusić losu. Gospodarzył na kupionej wcześniej ziemi.


   Jako że krzywda nie została naprawiona, a klątwa cofnięta, co roku morze szalejąc w sztormowe dni kąsa falami wysoki brzeg, coraz bardziej zbliżając się do posiadłości Olbrachta zwanego Trzęsaczem. I tak będzie do dnia, kiedy wypełni się klątwa, do dnia , w którym wszystkie dawne posiadłości Trzęsacza pochłonie morze!

Kościół w Trzęsaczu stał pośrodku wioski oddalonej od morza o 1800m.Dzisiaj pozostał tylko fragment.Czy klątwa wypełni się do końca? Czy morze pochłonie cały Trzęsacz?

Trzęsacz-ruiny kościoła  Zabytek w Trzęsaczu

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!