NOCLEGI
 
 
Noclegi w naszej bazie
Start
Ustka
Rowy
Dębina
Orzechowo
Poddąbie
Wodnica
Poleć nas znajomym
Lubią nas w social mediach

Logowanie





Nie pamiętam hasła
Inne
Strony o turystyce
Imprezy nad morzem
Agroturystyka
Polecamy kwatery
Wędkarstwo morskie
Żeglarstwo
Administracja
O nas
Szukaj
Napisz do nas
DODAJ SWÓJ OBIEKT
REGULAMIN
Mapa serwisu
Wszystkie ogłoszenia
Strony o turystyce
Wykazy artykułów
Sekcja Noclegi
Sekcja Wędkarstwo Morskie
Sekcja Żeglarstwo
Gustloff - największy podwodny cmentarz świata

Największa tragedia morska w dziejach ludzkości.

   Tragedia pasażerów statku Gustloff nie była znana ani  nagłaśniana przez lata powojenne . Zginęli przecież nasi prześladowcy,agresorzy ,ich bliscy lub choćby pobratymcy mówiący tym samym językiem.

Wspominając tragedię ludzi utopionych w zimnych wodach Bałtyku 30 stycznia 1945 roku nie zapominajmy o ofiarach nazizmu , jeńcach obozów koncentracyjnych , tych którzy zginęli na froncie , lub pod gruzami bombardowanych miast...Niech ten największy na świecie podwodny cmentarz przypomina wszystkim , każdemu narodowi, jak może się skończyć coś, co się pięknie zaczyna, a oparte jest na zagładzie niesionej innym.Największy podmorski cmentarz swiata znajduje się 19 mil morskich na północny wschód od portu ŁEBA

Gustloff-wrak"Wilhelm Gustloff" to słynny niemiecki wycieczkowy statek pasażerski wybudowany przez stocznię Blohm & Voss w Hamburgu w latach 1937-1938 jako jednostka flagowa niemieckiej organizacji związkowej KdF (Kraft durch Freude).
Miał 208 m długości i wyporność ponad 25 tys. BRT. Rozwijał prędkość 15,5 węzła. Posiadał 221 kabin dwuosobowych oraz 239 kabin czteroosobowych.Wodowanie odbyło się przy udziale Adolfa Hitlera.
Służyć miał zasłużonemu wypoczynkowi niemieckich ludzi pracy, na co dzień w pocie czoła budujących potęgę III Rzeszy. Nadano mu imię bohatera hitleryzmu, zastrzelonego w 1936 roku przez żydowskiego studenta, który stał się w nazistowskiej legendzie uosobieniem ofiary "żydowskiego spisku".
Do maja 1939 roku  statek odbył kilka wycieczek na Morze Śródziemne, oraz do fiordów norweskich i na Wyspy Kanaryjskie wożąc niemieckich robotników. 10 września 1939 Gustloff zmienił swoje przeznaczenie z pasażerskiego na statek szpitalny. Od 1940 roku statek stał się bazą szkoleniową dla załóg okrętów podwodnych II U-boot.Zmobilizowany 22 września 1939 roku - w skład Kriegsmarine wszedł jako okręt szpitalny pod nazwą "Lazarettschiff D". Od  1940  roku stał w Gdyni, podówczas przemianowanej na Gotenhafen, jako okręt-baza II szkoleniowej dywizji okrętów podwodnych.Statek brał udział w akcji ewakuacji ludności wschodnich terenów ówczesnej Rzeszy, nazwanej błyskotliwie "Hannibal" (od słynnego rzymskiego przysłowia: Hannibal ante portas - czyli 'wróg u bram'), w wyniku której przesiedlono z terenów Prus Wschodnich do niezajętych jeszcze przez aliantów terenów Niemiec około dwóch milionów ludzi.
Feralny rejs z portu Gdynia  zakończył się na dnie Bałtyku na głębokości 45m.  19 mil na północny wschód od portu Łeba.30 stycznia 1945 roku wypłynął z Gdyni mając na pokładzie ponad 10 500 osób (według oficjalnych danych: 173 członków załogi, 918 marynarzy z 2 dywizjonu szkolnego, 162 rannych, 4424 uchodźców i 373 kobiety w wieku 17-25 lat z sił pomocniczych Kriegsmarine; ponadto na statku znajdowały się tysiące cywilów - uciekinierów z Prus Wschodnich, którzy nie posiadali kart pokładowych).
O 21:16 pierwsza torpeda wystrzelona z sowieckiej łodzi podwodnej S-13 trafia Gustloffa w okolicy dziobowej, chwilę później druga trafia w sródokręcie (w okolicach basenu pływackiego), a po niej trzecia dokładnie w maszynownię. Ok. godz. 22:00 Wilhelm Gustloff tonie zabierając ze sobą tysiące uwięzionych pod pokładem osób.Temperatura powietrza owej nocy wynosiła -21 stopni. Okręty płynące z Gustloffem w konwoju zawracają żeby podjąć na pokład rozbitków.Najbliższy miejsca tragedii torpedowiec Löwe podejmuje 472 rozbitków z łodzi ratunkowych i bezpośrednio z morza. Inna łódź torpedowa T-36 dociera w miejsce tragedii w momencie zatonięcia Gustloffa i podejmuje 564 rozbitków. Ciężki krążownik Admiral Hipper z obawy przed atakiem łodzi podwodnej nie uczestniczy w akcji ratunkowej. Trzy stawiacze min docierają na miejsce już po zatonięciu Gustloffa, udaje im się uratować kolejnych 179 rozbitków. Przybywąjace jeszcze później frachtowce Göttingen i Gotenland oraz kilka mniejszych łodzi wyciąga z wody głównie tylko zamarznięte zwłoki. Siedem godzin po tragedii niewielka łódź patrolowa VP-1703 natrafia na żyjące niemowlę w jednej z dryfujących łodzi ratunkowych. Jest to oficjalnie ostatnia z ocalonych osób.
Łącznie liczbę ocalonych szacuje się na ok. 1216 osób.  9343 osób, głównie kobiet i dzieci ginie na Gustloffie lub w lodowatych wodach Bałtyku.Do połowy lutego zwłoki ofiar katastrofy wyrzucane były jeszcze przez morze na plaże od Łeby do Jastrzębiej Góry.Wśród rozbitków , którzy uratowali się na szalupach byli również Polacy: Krystyna Markiewicz z roczną córką Urszulą oraz Stefania Haniak z 8-letnim Teodorem i 5-letnią Jadwigą.

Relacje świadków.

"Wszystko bezładnie porozrzucane. Moją jedyną myślą było: Gdzie jest Gunter - relacjonuje Ebbi Maydell z Gdyni, który wraz z synem przeżył katastrofę. - Popędziłem w kierunku przejścia, gdzie zapaliły się lampy awaryjne. Na korytarzach rozbrzmiewały wołania i krzyki. Nagle Gunter wyrósł przede mną. (...) Jak tylko na to pozwalało ukośne położenie statku, szybko pobiegliśmy na pokład. Tam w międzyczasie zgromadzili się ludzie i zaczęło się przeciskanie do łodzi ratunkowych. (...) Pod pokładem, gdzie zgromadziło się większość ludzi, jak mi później opowiadano, rozgrywały się potworności. Podczas próby dotarcia na pokład wielu zadeptywano, ranni leżeli w przejściach w kałużach krwi. Dzieci płakały o matki, zrozpaczone matki nawoływały swoje dzieci. W salach (kinowej i koncertowej) znajdowało się jeszcze wielu ludzi. Gdy statek przechylił się na bok, zostali wypchnięci w głębiny prze rozbite luki. Luki żaglowe pourywały się i woda zaczęła szumieć w niżej położonych przejściach Od czasu do czasu rozbrzmiewały strzały: oficerowie zabijali swoje żony, a później samych siebie. Czerwone sygnały alarmowe i rakiety wystrzeliwały w górę, aby przywołać pomoc statków i portów. Znajdowaliśmy się na wysokości Ustki, niedaleko pomorskiego wybrzeża O godzinie 21.30 Wilhelm Gustloff zatonął, jedyną szansą na ocalenie były lodzie ratunkowe, które mogły pomieścić 50 osób. Ruchy fal przybierały na sile, wiał zimny wiatr. Między pędzącymi chmurami pojawił się blady księżyc. Nasz kuter szybko wypełniał się ludźmi, którzy z takim pośpiechem wdrapywali się na burtę, że często istniało zagrożenie, że łódź się przewróci. Śnieg wewnątrz łodzi topniał bardzo szybko, wkrótce siedzieliśmy już po kolana w wodzie. W podnieceniu nie czułem lodowatego zimna. Wielu ludzi zwłaszcza kobiety dryfujące w wodzie, wciągnięto do łodzi, przez co do środka dostało się jeszcze więcej wody. Wiele postaci bezgłośnie przepływało obok nas, wisieli w kamizelkach ratunkowych i chyba już nie żyli. Po jakimś czasie w naszej łodzi wielu już też nie żyło. Wyciągnięte z morza kobiety i dzieci były tak słabe, że zsuwały się z ławki i topiły w wodzie. Mój sąsiad zauważył podczas wiosłowania, że nastąpił na coś miękkiego. Były to zwłoki dziecka, leżące u jego stóp twarzą do dołu. Byliśmy jednak tak otępiali i wyczerpani, że nic nas nie zdołało poruszyć Po godzinie pasażerowie kutra zostali uratowani przez niemiecki torpedowiec T 36"

Gustloff

Dane t e c h n i c z n e     m/s "Wilhelm Gustloff"

Wodowanie: 5.5.1937   Ukończenie: 15.3.1938
25.484 BRT  
Długość 208,5 m,  szerokość 23,59 m, zanurzenie 6,5 m
4 silniki MAN, 9500 KM, 2 śruby, szybkość 15,5 w.
Zasięg 12000 Mm przy szybkości 15 w. (przy zużyciu 1580 t. oleju)
221 kabin dwuosobowych i 239 czteroosobowych

pozycja: 55° 07' 27,7” N 17° 42' 14,6” E
głębokość na dnie: rufa 45m - dziób 47 m
minimalna głębokość nad wrakiem 31 m

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!